PRZEBUDZENIE TERAZ

 

„Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki”. (Mt 7, 24-27)

 

Powyższe słowa Jezusa są parabolą jego nauk. Nauki mówią min. o znalezieniu Królestwa Niebieskiego, które jest w nas. Nie gdzieś indziej w przestrzeni i w innym czasie. Królestwo, które jest głębszym wymiarem świadomości, jest dostępne dla każdego. Człowiek, który buduje dom, to każdy z nas. Dom, to nasze schronienie. Deszcze, powodzie, wichury, to przeszkody, które nieuniknienie zawsze pojawiają się  w naszym życiu.

Już to doświadczając ich na poziomie indywidualnym, już to zbiorowym. Jeśli nie postawiliśmy wystarczająco głębokich fundamentów, pozostając jedynie na powierzchownym, konceptualnym poziomie intelektu, który to uznaje jedynie obiekty i  wierzy tylko spostrzeżeniom zewnętrznych zmysłów, to wszelkie zawieruchy, przeszkody cokolwiek by to nie było, nas zniszczą. Jeśli nie zachorujemy, nie złapiemy wirusa, to  zniszczy nas lęk, tak jak teraz niszczy miliony ludzi.

 

DWA RODZAJE LĘKU

 

W czasach chaosu i wszelkiego rodzaju zawirowań, o wiele większym niebezpieczeństwem od zewnętrznych przeszkód dla nas jest uleganie tej zbiorowej ślepej histerii i panice. Rok temu pisaliśmy już o destrukcyjnym i paraliżującym wpływie lęku.

Pramatką wszystkich reakcji lękowych jest lęk przed utratą życia, lęk przed śmiercią. Z tego zrodziły się głównie dwa rodzaje lęków: zwykły strach i lęk psychiczny. 

Strach, jako reakcja mechanizmu biologicznego, dotyczy instynktownego chronienia się przed niebezpieczeństwem zagrażającym nam fizycznie. Taki lęk jest konieczny i zasadny, bo służy nam do ochrony życia, np. ucieczka przed spadającymi kamieniami, przed ogniem, przed powodzią,  itp. Ten mechanizm lęku jest naturalny dla wszystkich żywych istot.

Drugi typ lęku, porażający w swojej dysproporcji z tym pierwszym, przynosi niepotrzebne cierpienie tyranizując życie większości z nas. To lęk psychiczny, irracjonalny, bo nie jest uzasadniony żadnym racjonalnym wytłumaczeniem. Często wymyślony i nierealny, bo nie ma obiektywnej przyczyny w teraźniejszym momencie.

Czym zatem jest?

Lęk jest niczym innym jak pewnymi formami myśli, które projektujemy na jakiś przyszły moment. Najczęściej myśli te są uwarunkowane w przeszłości.. również przez lęk. Możliwe, że zostały zaszczepione w dzieciństwie przez naszych bliskich, ale i przez społeczeństwo. W każdym razie nie mają żadnego związku z tym, co jest TERAZ, w chwili obecnej. Krążą wyłącznie w umyśle, który porusza się między pamięcią, czyli przeszłością a projektowaniem, czyli przyszłością.

Mówi się, że ten lęk jest najbardziej destrukcyjną emocją. A nawet jest przyczyną wszystkich pozostałych negatywnych emocji. Co gorsza, stał się tak powszechny i uzależniający, że nawet nie odróżniamy strachu od mentalnego lęku. Niektórzy ludzie niemalże reagują tylko lękiem. Lęk rządzi naszymi związkami, decyzjami, zachowaniem.

Ludzie żyjący nieustannie w lęku nigdy nie mogą doświadczyć spokoju, radości i piękna życia, jakie w sobie noszą. 

Na początku obecnego zamętu byliśmy w szoku, wytrąceni z naszej ‘strefy komfortu’, pragnąc jedynie aby wszystko wróciło do ’normalności’. Co raz to słyszy się: „Niech to się skończy, chcemy wrócić do normalności.  Ale jakiej normalności? Czy życia w wiecznym kołowrocie między niezgodą na to, co jest, a tym co chcielibyśmy, żeby było? Życia w ciągłym rozpamiętywaniu przeszłości i zamartwianiu się o przyszłość? Czy za normalność bierzemy życie pełne przywiązania do przyjemności i unikania tego, co niewygodne? 

Strefa komfortu nie jest tym samym, co wewnętrzny spokój i harmonia.

Ludzie nie budzą się, kiedy życie przyjemnie się toczy, budzą się kiedy są przymuszeni opuścić własną strefę komfortu. I to właśnie teraz się dzieje. Teraz jak nigdy  przedtem, mamy wspaniałą szansę wykopania głębokich podwalin pod swoje schronienie, swój dom-życie, czyli zwrócenia się ku sobie jako Świadomości i zakorzenienia się w tym stanie tak byśmy trwali w nim na co dzień, bez względu na pogodę.

Doprawdy potrzeba odwagi  by wyjść poza irracjonalny lęk. Trzeba najpierw nauczyć się wyraźnie go rozpoznawać. Pierwszy typ lęku, ten organiczny, pojawia się naturalnie natychmiast w chwili zagrożenia. Nie musimy nawet się zastanawiać czy pozostać w niebezpiecznym  miejscu czy uciekać, gdy nadciąga lawina, wichura, czy niedźwiedzica broniąca małych.

 Z drugim lękiem trzeba się oswoić. Więc jeśli czujesz, że zaczynasz  ulegać lękowi, najpierw uświadom to sobie. Zacznij od tego, że myśli odciągnęły cię od chwili obecnej, od tego momentu teraz, że powędrowałeś do przeszłości i zacząłeś wyobrażać sobie przyszłość. Najpewniej będą to obawy, czyli lęk o przyszłość. Tymczasem w chwili obecnej nie jesteś zagrożony, nic się dzieje. Uświadom sobie, że twoje obawy i niepokoje są tylko własną projekcją, która nie istnieje teraz.

Myśli, które oderwały cię od obecności teraz, zostają zasilone emocjami, czyli najczęściej lękiem i w ten sposób zamęt sam się kreuje, co może być dodatkowo podbijane i przekazywane przez innych, jak głuchy telefon. Nazwaliśmy to wirusem mentalnym.

To ty możesz zdecydować czy chcesz żyć w takim chaosie, czy uwolnić się od niego? Dostrzeż, że jest w tobie wolność takiego wyboru.

W rzeczywistości jesteśmy w TERAZ cały czas. Nasze ego czyli ‘myśl –Ja, odrębna istota’,  jest tylko w przyszłości bądź w teraźniejszości Nigdy teraz. Więc najlepszą praktyką jest cierpliwe powracanie do sytuacji do bycia tu i teraz. Wówczas zawsze jesteśmy w swojej prawdziwej naturze.

Ilu ludzi tak naprawdę myśli  pozytywnie? Głównie ci, którzy umieją cieszyć się teraźniejszą chwilą. A ilu z nas, których dotknęło jakieś cierpienie naprawdę potrafi doceniać i radować się życiem.

 

PRZEBUDZENIE PRZEZ ‘STRATĘ’

 

Obecna sytuacja na świecie pilnie i coraz silniej wzywa nas do podjęcia decyzji czy biernie przyglądać się zewnętrznemu zamętowi, czy może wyruszyć w podróż świadomego samorozwoju.

Ażeby obudzić się duchowo, paradoksalnie nie ma lepszego momentu, niż czasy pełne przeszkód i ogólnego zamieszania.

To, co ma wydarzyć się w przyszłości, z natury rzeczy powiązane jest ze stanem świadomości jaki jest w nas teraz.

Co więcej, paradoksalne jest również to, że zazwyczaj nie uświadamiamy sobie bogactwa (tego) wymiaru duchowego, dopóki nie pojawi się w naszym życiu jakieś cierpienie wynikające z nieodwracalnych tzw. strat świata zewnętrznego, np. choroba, śmierć bliskich, odejście partnera, utrata całego życiowego dobytku, itp.

Czy słyszał ktoś o kimś, kto spotkał człowieka przebudzonego i wyzwolonego, takiego, który nie doświadczył cierpienia czy ciężkich życiowych trudności?  

W obliczu takich wypadków czy przeszkód to, co nas dotknęło okazuje się być najlepszą okazją, (dokładnie teraz w tym czasie), do uświadomienia sobie, że istnieje inna droga. Uświadomienia sobie tego, żeby się otworzyć i głębiej zrozumieć czym właściwie jest życie i kim jesteśmy.

Przez tak długi czas żyliśmy w przekonaniu, że świadomość jest zamknięta w umyśle, że jesteśmy oddzielonymi jednostkami, a świadomość przepływa odrębnie w każdym z nas. Dlaczego nie mielibyśmy teraz podważyć tego przekonania i zbadać go.

Może jest na odwrót: Jesteśmy świadomością, która doświadcza jednej rzeczywistości i manifestuje się jako niezliczona ilość kolorów, istnień i zjawisk. Tłumaczyłoby to, głębokie przeczucie wielu z nas, że będąc Jedną Świadomością wyrażoną w tej boskiej różnorodności, jesteśmy ze wszystkim połączeni, jesteśmy Całością.

Kiedy gubimy swoją świadomość, a raczej gdy nasza świadomość zostaje przesłonięta, zostajemy przechwyceni przez ‘rój innych umysłów’ – czyli zbiorową podświadomość, która obecnie jest wzmacniana, podkręcana i kierowana w naszą stronę przez rządowe i społecznościowe media.

Dlaczego tego nie podważamy? Czy taka rola mediów może pomóc nam w znalezieniu radości i spokoju życia? Czy w ogóle przynosi jakikolwiek pożytek?

Nasza zdolność logicznego rozumowania staje się upośledzona. Innymi słowy, spadamy na niższy poziom świadomości prosto w sidła zbiorowej ignorancji. A taki upadek, zamiast rozwiązać problemy tylko potęguje nasze zagubienie i osłabia właściwe reakcje, powodując to, że jesteśmy zdani na łaskę tych zbiorowych, o bardzo ograniczonej świadomości sił. 

Odkryj i żyj zgodnie ze swoją prawdziwą naturą – tj. własną Jaźnią, czyli jak mówią przebudzeni, ‘głębokim ja’. „kop głęboko, aż dokopiesz się do źródła, na którym zbudujesz swój prawdziwy Dom’. Oto, co znaczą słowa z Biblii, ażeby dotrzeć do  prawdziwego źródła schronienia i osiąść w ‘centrum serca-umysłu’.

Można znaleźć spokój w czasach zamętu i można odkryć piękno wolności w niewoli.

 Można przemienić lęk i niepokój, gdy zwrócimy się głęboko ku własnej naturze i odkryjemy, że szczęście to my.

 

 

 


 

 

 

YANG SHENG IV- WŁAŚCIWE ĆWICZENIA

 

 „Obecna sytuacja zagrożenia śmiercią z powodu zarażenia się wirusem jest manipulacją, ponieważ organizm świetnie sobie radzi i radził z wirusami od zawsze. Rzecz w tym, że ok. 40 % Amerykanów cierpi już na dwie lub trzy choroby przewlekłe utrzymując w ten sposób chroniczny stan stresu, który wyczerpuje ich system odporności, tym samym podatność na wszelkie wirusy i zgon jest dużo łatwiejsza. Dlatego odnotowuje się wysoki poziom umieralności głównie w krajach cywilizowanych”. Dr Bruce Lipton

 

 To nie wirus jest przyczyną pandemii, ale rekordowo rosnąca ilość chorób przewlekłych i innych zachorowań, wynikająca z wyczerpania organizmu i braku wiedzy na ten temat.

 

Od wieków ze starożytnych źródeł, wiemy, że najlepsza medycyna jest w nas samych. Biologiczny organizm wszystkich żywych istot odbiera, czuwa i nastraja ciało zgodnie z zegarem biologicznym wszechświata, by utrzymać je w homeostazie, czyli w zdrowym życiu.

Mędrcy i lekarze z Chin, rozumiejąc jedność człowieka z uniwersum i zjawisko  samo-uzdrawiania, świadomie sięgali po Energię wszechświata, by rewitalizować, energetyzować i leczyć.

Nazywali to budowaniem „Wewnętrznego Eliksiru”, a mówiąc językiem zachodniej nauki – wzmacnianiem funkcjonalności i systemu odpornościowego.

Poznaliśmy już trzy komponenty uważane przez chińskich lekarzy za przynoszące długie, dobre i szczęśliwe życie: właściwe odżywianie, właściwe nawilżanie (nawadnianie), właściwy odpoczynek.

Pora na kolejny, który wesprze i wzmocni poprzednie: właściwe ćwiczenia i właściwe aktywności.

 

PODSTAWA WSZYSTKICH PRAKTYK KULTURY WEWNĘTRZNEJ

 

Żyjemy w świecie nadmiernego obciążenia stresem, co prowadzi do wszelkich chorób (pisaliśmy o tym w artykule Właściwy odpoczynek).

Ze stresem ma do czynienia każdy, ale nie każdy wie, że radzenie sobie z nim zależy od tego, na ile możemy regulować nasze wewnętrzne reakcje psychiczno-cielesne. Jeśli potrafimy rozluźnić ciało, pogłębić oddech, uspokoić umysł (myślenie), zwolnić tempo, a nawet zatrzymać się i wsłuchać w ciało, natychmiast zmniejsza się poziom stresu. 

 

W filozofii TAO mówią o tym Trzy Skarby: Umysł-Ciało-Duch. Są fundamentem dla wszelkich praktyk kultury wewnętrznej.

To połączenie ruchu ciała z ruchem myśli i oddechem reguluje reakcje i procesy psychofizyczne .

Trzy Skarby, oczywiście, nie są przywilejem jedynie Chińczyków. Bazują na nich wszystkie rdzenne kultury całego świata, a zatem są dostępne każdemu z nas. To wspólna dla nas ludzka struktura.

Kiedy umiesz zsynchronizować ciało z oddechem i umysłem, wówczas otwierasz się na portal do wyższego stopnia odczuwania i percepcji. Twoja Jaźń-Świadomość poszerza się, tak jakby została uwolniona z ciasnego, ograniczonego utożsamienia się wyłącznie z myślami, postrzeganiem i doznaniami ciała. Masz odczucie harmonii z wszechświatem i autentycznie zajmujesz pozycję Bycia Świadomością.

 

QIGONG I TAICHI – WŁAŚCIWE ĆWICZENIA

 

Aspekt duchowy

W chińskiej pielęgnacji życia, rozumiejąc powyższe zjawisko i wieczny ruch energii Tao, ożywiającej wszechświat, oraz to jak ważną rolę spełniają właściwe aktywności w naszym życiu, stworzono system ćwiczeń znany jako Qigong i Taichi .

 

Od wielu wieków pozostają sprawdzonymi i niezastąpionymi ćwiczeniami, fizycznymi jak i mentalnymi, które respektują zasadę Trzech Skarbów, czyli połączenia świadomego oddechu i ruchu fizycznego z uważnym umysłem.

 

Taichi nie jest sztuką walki ani medytacją. Dosłownie oznacza  kosmologiczne zjawisko zamanifestowanej energii, którego naturą jest nieustanne równoważenie dwóch sił jin i jang. Taichi symbolicznie zrodzone z Nieba i Ziemi, łącząc w sobie obie energie, stwarza życie. Jest matką jin i jang.

Dopiero z tych dwóch uzupełniających się sił, rodzi się dziesięć tysięcy rzeczy. Wszystkie zjawiska się wyłaniają. Jedno tworzy niezliczoną ilość.

Taichi według taoistycznego konceptu przejawia się poprzez nasze ciało wtedy, kiedy umysł znajduje się w stanie wyciszenia, spokoju i pustki. 

A zatem praktyka qigongu i taichi całkowicie spełnia aspekt duchowy.

 

Z uwagi na ogromne korzyści płynące z tych ćwiczeń zostały one uznane przez Unesco, i inne podobne organizacje, za cenne światowe dziedzictwo ponadmaterialnej kultury ludzkości.

 

Aspekt medyczny

Jedną z największych wartości qigongu  i taichi, która daje im przewagę nad innymi ćwiczeniami, jest to, że, korzystając  z naszej fizjologii, zmieniają psychikę.

 

Obie metody choć często nazywane są medytacją w ruchu, wielu lekarzy nazywa „medycyną w ruchu” albo „lekarstwem w ruchu”.  

Co oznacza lekarstwo w ruchu?

Otóż ćwicząc qigong lub taichi oddziałujemy nie tylko na ciało fizyczne, ale i na jego metabolizm. Nie tylko korzystnie wpływamy na ciało, powodując jego elastyczniejszy ruch, ale  zmniejszamy stres jaki gromadzi się w stawach, w części szyjnej i krzyżowej kręgosłupa, minimalizujemy nacisk na biodra, na kolana.

Uczymy się jak spowalniać i relaksować ciało w ruchu – pozwalając tym samym rozluźniać napięcia i przykurcze, zwiększać dopływ tlenu do organizmu, tak by był  całkowicie i równomiernie dotleniony, zwłaszcza do mózgu, który najbardziej ze wszystkich narządów potrzebuje tlenu; w naturalny sposób regulujemy pracę serca, pracę hormonów.

 

Dzięki koordynacji Trzech Skarbów możemy wyrównać ciśnienie krwi.

I faktycznie, ćwiczenia obniżają ciśnienie krwi u tych, którzy mają wysokie i jak podnoszą tym, którzy mają za niskie.

Dobre nawilżanie ciała to zasługa nie tylko tego, co pijemy, ale i naszej fizjologii, która również pozwala na nawilżenie komórek przez odpowiednio wolny rytm oddechu w trakcie ćwiczeń.

Przez pogłębienie i spowolnienie oddechu wyrównuje się bicie serca, co pomaga przeciwdziałać w dysfunkcji układu oddechowego.

Efekty doprawdy są zaskakujące, ponieważ ktoś może odstawić hormony albo sterydy, inny uleczyć starą kontuzję kolana. Jeszcze inni donoszą, że ich dolegliwości zmniejszyły się o połowę albo zupełnie odeszły, lepszy jest sen itd. Już wiemy, że zmniejszony stres daje przestrzeń immunologii i nie o choroby chodzi, a o wiedzę jak wzmacniać odporność, która ze wszystkim jest w stanie sobie poradzić.

 

Aspekt energetyczny

 

W medycynie chińskiej wyróżnia się tylko dwa rodzaje przyczyn chorób: niedobory qi  (energi) i stagnacja qi.

Ćwiczenia są dedykowane temu, aby radzić sobie z większością dolegliwości, rozumiejąc jak wyrównać energię albo pokonać jej blokady. Dzięki wolnym i odpowiednim ruchom, a także i określonym dźwiękom, możemy pobierać energię z przestrzeni wokół nas, rozprowadzać ją po ciele, do dowolnego organu, udrażniając w ten sposób zablokowane miejsca. Możemy „oczyszczać się”, „kąpać”, energetyzować i w ten sposób uzdrawiać siebie i innych. Nawet oddziaływać w ten sposób na odległość.

Od kilku lat nauka już potwierdza, że w naszym ciele są trzy układy krążenia: krwionośny, limfatyczny oraz, jak stwierdzono za pomocą najczulszych urządzeń, energetyczny.

A jednak coś było na rzeczy, kiedy już kilka tysięcy lat temu w medycynie chińskiej pojawił się koncept kanałów (tzw. meridianów), przez które przebiega energia w ciele człowieka.

 

Różnica między qigongiem i taichi

Qigong to sztuka i nauka używania postawy, ruchu, oddechu i medytacji, do zgromadzenia i utrzymania krążenia energii życia, aby poprawić i wzmocnić zdrowie. ‘Qi’ oznacza siłę życia, albo oddech życia, ‘gong’ oznacza zdolność do rozwijania umiejętności w danej praktyce. Akcent postawiony jest na aspekt zdrowotny.

 

Taichi w kontekście ćwiczeń, a nie zjawiska kosmologicznego, to rodzaj qigongu.  Większość adeptów taichi ćwiczy w celu poprawy zdrowia i dobrej kondycji. Taichi jako metoda wypływająca z qigongu została stworzona dużo później, ale opiera się na tej samej podstawie, czyli Trzech Skarbach.

 

Jak qigong i taichi stały się moja Drogą

 

Zawód aktora widziany oczami fanów musi wydawać się bajkowy. Otóż wygląda to bardziej prozaicznie. Aktor jest do wynajęcia i musi być bez przerwy do dyspozycji w celu realizacji nowych projektów. Mam na myśli aktorstwo profesjonalne, czyli pracę w teatrze, filmie, radiu i inne występy (koncerty, kabaret, estrada). To wszystko razem wzięte stanowi pracę jednego człowieka.

Pracowałam bardzo dużo i na wysokich obrotach coraz silniej odczuwając pustkę bezproduktywnych ‘projektów bez duszy’, jakże często jałowych. Nie interesowało mnie środowisko celebrytów, z jego  powierzchownością, próżnością i nierzadko spotykaną obłudą.

 

Serce moje szukało prawdy i zrozumienia siebie. Nieustanne napięcie i emocje sięgały zenitu. Bagatelizowanie dobrego odżywiania się, ignorowanie odpoczynku musiało odbić się na zdrowiu.  

Czułam, że jakieś zasadnicze zmiany są nieuniknione. Pierwszą zmianą była poważna choroba. Nie zdawałam sobie wówczas sprawy, że tylko ona właśnie zdołała mnie zatrzymać przed prawdziwym dramatem.  Zaczęłam poszukiwać głębszego sensu swojego życia i przeznaczenia, jak również  troszczyć się o zdrowie.

Tak dotarłam do wiedzy duchowej, do nauk mistrzów, do jogi i przez jogę do taichi. (Na marginesie dodam, że hindusi taichi nazywają chińską jogą, a Chińczycy jogę chińskim taichi).

Kiedy po raz pierwszy w tym życiu zobaczyłam ćwiczenia taichi, poczułam radość, jakbym znalazła się u siebie, w domu.

Wiedziałam, że to jest ta właściwa, niezawodna metoda potrzebna na resztę mojego życia. Poczułam jej sens i mądrość.

Ponieważ rozpoznałam, że jest mi to bliskie, szybko uczyłam się form taichi i qigongu, spotykając rdzennych nauczycieli, (często jeżdżąc za nimi lub do nich do innych krajów).  Pochłaniałam filozofię Tao.

Ze  względu na brak wystarczającej wiedzy o zdrowiu w Polsce, zgłębiałam tajemnice medycyny chińskiej.

Rozpoczęłam na nowo podróż swojego życia, rozumiejąc jak ważna jest jego pielęgnacja, żeby być wolnym i szczęśliwym człowiekiem, ponieważ najcenniejsze jest obecne życie, to które ma się teraz.

Oczywiście, w moim wypadku są to metody, które miały rozwiązać mój problem duchowo-zdrowotny na ostatecznym poziomie i dlatego jestem z nimi związana  do tego stopnia, że zajmuję się nimi na co dzień.

Natomiast jasne jest, że nie każdy musi wybrać taką ścieżkę. Ale przyznajmy, że trudno jest znaleźć takie aktywności, w których można praktykować połączenie Trzech Skarbów w ruchu.

Jednak istnieje mnóstwo wystarczających powodów, żeby chociaż spróbować i skorzystać z opisanych metod do wsparcia swojego życia.

 

Jeśli się zdecydowałeś spróbować…

 

To wiedz, że są to łatwe, proste ćwiczenia dla wszystkich niezależnie od wieku i kondycji. Ci, którzy nie mogą stać podczas ćwiczeń, mogą wykonywać ruchy na siedząco (ruch ramion, oddech, uwaga), a nawet leżąco.

Pozwól sobie na błędy. Praktykuj źle, ale nie przerywaj. Możesz wykonywać swoje, dowolne spontaniczne ruchy, jeśli praktyce będzie towarzyszyć uwaga i dopasowany do nich oddech.

Wybierz dla siebie najbardziej odpowiadający ci zestaw ćwiczeń. Bądź cierpliwy, spokojny i łagodny.

Zaproś tę praktykę do codziennego rytuału, takiego samego jak odżywianie. Odżywiał się będziesz do końca życia, prawda?

Takie ćwiczenia to też odżywianie, nawadnianie i odpoczynek.  

Stań się świadomy ruchów, oddechu, zsynchronizuj to, wychodź na dwór, do drzew, do zieleni.

Tylko wtedy możesz głęboko się odprężyć, zregenerować i wzmocnić cały organizm psychofizyczny.

 Uczenie się tych ćwiczeń, w naturze, przebywanie z pogodnymi ludźmi i cieszenie się zdrową kuchnią – oto praktyka dobrego życia.

 

 


 

 

PIELĘGNACJA ŻYCIA – WŁAŚCIWY ODPOCZYNEK

(obejrzyj także na YouTube – klik)

 

POZWÓL SOBIE ODPOCZĄĆ

Jeśli jesteś wyczerpany, odpocznij.

Jeśli nie czujesz, że masz zacząć kolejny projekt, nie zaczynaj.

Jeśli nie masz palącego przymusu, żeby zrobić coś nowego, po prostu pozostań w pięknie tego, gdzie jesteś.

Jeśli nie czujesz się rozmowny, pozostań w ciszy.

Jeśli masz dość wiadomości – wyłącz je.

Jeśli chcesz przełożyć coś na jutro, zrób to.

Jeśli niczego nie chcesz robić, pozwól sobie nie robić dziś nic.

Poczuj pełnię pustki, przestrzeń tej ciszy

Samo życie w tej „bezproduktywnej” chwili niedziałania.

Czas nie musi być zawsze zapełniany.

Po prostu, jesteś. Wystarczy, że jesteś.

                               (Jeff. Foster, tłum. K. Miernicka)

Dzisiaj o kolejnym aspekcie Yang Sheng Shu. Niech życie płynie w stresie przyjemnym.  

Jesteśmy cudem stworzenia. Tak rzadko to sobie uświadamiamy. Stworzeni z aspektu Ziemi – to nasze ciało fizyczne – i z aspektu Nieba – to umysł i ten transcendentalny aspekt w nas, który nigdy nie umiera. Oczywiście to jeden z umownych konceptów, ale najklarowniej oddający naszą rzeczywistość, której nie sposób nazwać i ogarnąć. Koncept, który wyjaśnia naturę połączenia obu energii, ziemskiej (Jin) i niebiańskiej (Yang). Tak rodzi się życie. Ziemia, Niebo, a po środku zrodzony z nich człowiek i każda żywa istota. To Trzy Skarby.

Ich wariant przekłada się również na: ciało fizyczne, umysł, a pomiędzy nimi oddech. To jest nasza prymarna subtelna struktura.

Oddech wiąże ciało fizyczne z duchowym i jego tchnienie stwarza życie. Od tej pory, ażeby życie trwało, nieustannie odbywa się taniec tych wszystkich elementów razem połączonych: ruch ciała, umysłu i oddechu.

CAŁY TEN STRES

 Stres – zapożyczone z jęz. angielskiego słowo stress „nacisk, presja, napór, wysiłek” to stan wzmożonego napięcia nerwowego, będący reakcją na działanie negatywnych bodźców fizycznych lub psychicznych.

„Całkowita wolność od stresu to śmierć”- dr Hans Selye

Zrzucanie wszystkiego na stres stało się tak powszechne, że uwzględniono go jako oddzielną jednostkę chorobową o nazwie syndrom chronicznego zmęczenia. Choć wszyscy dotkliwie odczuwamy jego skutki i być może dostrzegamy, że jego poziom gwałtownie rośnie wraz z cywilizacyjnym tempem życia, niestety mało interesuje nas fakt, czym jest i jak zwolnić to mordercze tempo, na które sami pracujemy i które sobie narzucamy.

Stres sam w sobie jest czymś normalnym. Towarzyszy nam w życiu jako sygnał bezpieczeństwa, spełniając swoją pozytywną rolę: Stres, którego przezwyciężenie jest możliwe w granicach fizjologicznych reakcji organizmu, podtrzymuje nasze obronne mechanizmy, doskonali je i jako tak zwany eustres – (stres przyjemny) – daje radość i zadowolenie; jest nieunikniony w normalnym rytmie życia.

Stres powstaje w naszym autonomicznym układzie nerwowym, który jest przeznaczony do odbierania, łączenia i przesyłania informacji w naszym ciele psychofizycznym.

Najistotniejsze dla nas jest zwrócenie uwagi na jego kapitalnie ważną funkcję – układ nerwowy dzieli się na dwa współdziałające ze sobą systemy: system sympatyczny i parasympatyczny. Sympatyczny jest odpowiedzialny za pobudzenie, przyśpieszanie procesów, mobilizację do ruchu mięśni, całego ciała i wszystkie reakcje, które potrzebne są do gotowości, do działania, do obrony.

Układ parasympatyczny jest tym, który hamuje, wycisza, uspokaja, REGENERUJE ciało-umysł. Obie części sympatyczna i parasympatyczna wzajemnie uzupełniają się w działaniu, dokładnie jak równoważące się siły Jin i Jang. Jin wypoczynek, musi zrównoważyć Jang aktywność.

Musi, ale na to nie pozwalamy. Nasze skumulowane stresy, nadmiernie obciążające nasz ustrój, to nie żółta, a czerwona kartka od mózgu informująca, że przesadziliśmy z wysiłkiem, doprowadzając organizm do wyczerpania. To sygnał, że pojawił się BRAK ZRÓWNOWAŻONEGO DZIAŁANIA MIĘDZY SYSTEMEM SYMPATYCZNYM A PARASYMPATYCZNYM.  

Nasz biologiczny mózg, żeby kontrolować tysiące funkcji, procesów, tak by utrzymać ciało-umysł w równowadze, potrzebuje do tego porządku. Nie musimy o tym wiedzieć, tymczasem mózg to robi. Zbiera wszystkie informacje dostarczane przez umysł, percepcje, uczucia, doznania i przetwarza tak, by wszelkie niezbędne funkcje życia pozostawały w homeostazie. Tak naprawdę nie tyle istotne są rodzaje chorób, ile silny mechanizm obronny całego organizmu. Krótko mówiąc, liczy się jego odporność.

Nadmierne przeciążenie ustroju czy to biologiczne, czy psychiczne o charakterze emocjonalnym – zarówno przyjemnym, jak i przykrym – alarmuje system ochronny, który natychmiast mobilizuje siły do przywrócenia równowagi. Ale potrzebuje do tego ciszy. Tymczasem niezmordowany umysł pracuje, nieustannie kalkuluje, rozmyśla, dywaguje i prawie nigdy nie odpoczywa.

ODDECH

Przeciętny człowiek bierze ok. 12 oddechów na minutę. Oddychanie 15-22 razy na minutę jest uznawane w medycynie za bardzo niebezpieczny nawyk chorobowy i jako oznaka ciężkich zaburzeń. Idealnym wzorem oddychania są 3-4 oddechy na minutę.

Warto sprawdzić u siebie, ile razy bierzemy oddech w ciągu tego czasu, np. za pomocą stopera.

Tymczasem można tę liczbę zmniejszyć przez uspokojenie się i wydłużenie oddechu. Dojście do kilku oddechów na minutę uruchamia procesy uzdrawiania na wielu poziomach ciała. Do tego potrzebna jest jedynie wprawa i wprowadzenie takiej kilkuminutowej praktyki oddychania codziennie. Nie musisz znać żadnej skomplikowanej techniki oddechowej.

Na zajęciach stosujemy proste powtórzenia 3- i 4-częściowego oddechu. Zaczynamy od wyrównania oddechu przez uspokojenie i pogłębienie go. Następnie bierzemy podwójny wdech i długi wolny wydech. Podwójny wdech oznacza, że na jednym wdechu bierzemy pierwszą jego część do brzucha, wypełniając go, potem drugą część do klatki, rozpierając ją i wolno wydychamy. Powtarzamy kilka razy. 4-częściowy oddech jest taki sam, tylko po wzięciu wdechu, (po wypełnieniu klatki), zatrzymujemy powietrze na kilka sekund, na tyle, żeby nie czuć dyskomfortu i wolno wydychamy.

Zacznij od rozpoznania takiego mechanizmu: zauważ, że kiedy oddychasz szybko i płytko, to jesteś w stanie stresu.

Kiedy odpoczywasz (przez odpoczynek rozumiemy stan rozluźnienia i odłożenia na bok dosłownie wszystkiego, co zajmuje umysł), zaobserwujesz, że oddech zwalnia. I możesz go jeszcze świadomie pogłębić.

Tylko wówczas możemy coś zmienić. Najpierw zauważ. Dopiero kiedy zauważysz, możesz to zmodyfikować. Nigdy odwrotnie.

Wiedza jest dla umysłu, a doświadczenie dla ciała. Tak więc zauważenie, zaobserwowanie, zobaczenie czegoś jest potrzebne umysłowi, a wprowadzenie modyfikacji czy zmiany, które odbywa się przez jej wielokrotne powtórzenie, należy do biologicznego mózgu. Tak tworzymy dobre i złe nawyki. Tak samo możemy wpływać na sam umysł i ciało, by uwolnić się od innych szkodliwych nawyków, reakcji itp., pod warunkiem, że wiemy, dlaczego chcemy coś z nimi zrobić.

Czy wiecie, że im więcej zwalniamy, potrafimy się zatrzymać, im więcej potrafimy się relaksować, odpoczywać i mniej stawiać opór, tym bardziej pozwalamy na lepszą regenerację organizmu. Ciało szybciej włącza siły do działania. Tę rolę pełni układ parasympatyczny, produkując neurotransmitery*) witalności, a nie stresu. Ma to ogromny wpływ na podniesienie immunologii ciała.

CZY ROBICIE DRZEMKI W CIĄGU DNIA?

Głęboki, spokojny sen najlepszym lekarstwem. Wtedy mózg się najlepiej regeneruje, kiedy umysł przechodzi na subtelniejsze fale. I najzdrowszy jest sen czy drzemka tuż po zapadnięciu w nią, bez marzeń sennych.

Jak poruszyć nasze siły samouzdrawiania? Przez zatrzymanie się, umiejętność odłożenia działania, rzeczy, spraw na bok, odpoczęcie, pozostawienie za sobą spraw przeszłości i przyszłości i jak najczęstsze powracanie do chwili teraźniejszej, bez martwienia się, rozmyślania, bez stawiania oporu.  

Jeśli tego nie potrafimy, ciało samo padnie z wyczerpania. Weźmy przykład ze zwierząt. Czy nigdy nie zastanawia nas, że one śpią, kiedy mogą? Pozwalajmy sobie na drzemki, na częste odprężanie się w ciągu dnia, na wyciągnięcie nóg podczas siedzenia w fotelu. Za żadną cenę nie rezygnujcie z czasu, który przeznaczyliście sobie na wypicie herbaty czy po prostu posiedzenie w ciszy i w spokoju. A wszystko to bez pośpiechu, ze świadomym delektowaniem się obecną chwilą.

To fascynujące, jak organizm sam potrafi się regenerować, odradzać i rewitalizować Wystarczy świadomie pielęgnować i rozwijać w sobie zdolność do głębokiego relaksu i odprężenia przez 3 proste czynniki: odpoczynek, drzemki i sen, spokojny oddech oraz właściwy wolny ruch.

Aktywność fizyczna jest lekarstwem. Jednak ruchy ciała bez włączenia świadomego oddechu są zwykłymi ćwiczeniami. Ruchy razem z właściwym oddechem są superpotężne.

 O właściwych ćwiczeniach kolejnym razem.

 

Katarzyna Miernicka

 

Źródła:

Mat. Qigong Medyczny, IIQT, USA

Grochmal, „Zaufaj Sobie”, PZWL, 1987 r.

Wikipedia. *)Neurotransmiter –neuroprzekaźnik, czyli związek chemiczny, którego cząsteczki przenoszą sygnały i informacje pomiędzy komórkami.

 


 

 

ERA WODNIKA – BYĆ WOLNYM

 

Człowiek jest na wskroś istotą duchową i świetlistą. materia jest konsekwencją tej duchowości, a nie jej przyczyną.

Do czego może być przydatna ludziom technologia, choćby najwyższej klasy, jeśli żyjąc w cierpieniu, lęku, egoizmie, rywalizacji i nieustannej pogoni za szczęściem nie mogą być szczęśliwi?

Czy rzeczywiście ludzie stracili sens i cel życia? A może minęli się z nim?

Obserwuję młodzież, która zamiast cieszyć się doświadczaniem świata fizycznego, zmysłowego, delektować się naturą, przyrodą, dbać o nią i chronić, rzadko odczuwa potrzebę twórczości. Swoją zdolność myślenia i bystrego postrzegania rzeczywistości ogranicza do technologii, elektroniki, do umiejętności poruszania się po świecie wirtualnym.

Z drugiej strony my, dorośli nie mamy niczego innego do zaproponowania, dzieciom i młodym ludziom, bo tkwimy w starych utartych mitach, co jest raczej odtwórcze. Świadomie lub mniej pełnimy rolę ograniczonej samotnej jednostki, która ugrzęzła w matriksie.

Matriks to system, który człowiek sam stworzył w nadziei na to, że dzięki niemu ułatwi sobie życie. Stało się inaczej: System opanował człowieka i zniewolił go.Zniewolony człowiek własnymi siłami podtrzymuje złudzenia, którymi żyje. Jeśli zrozumie prawdę o otaczającym go świecie, może wtedy spróbować wyzwolić się i odejść – to najprostsza definicja tego słowa, która przyjęła się we współczesnej kulturze po kultowym filmie pod tym samym tytułem.
Jednak matriks, nie jest jakimś odrębnym światem zewnętrznym współistniejącym jako system z innym ‘niematriksowym' światem, do którego można się przenieść czy uciec. Matrix, to negatywne myślenie, nawyki, uprzedzenia, wzorce i zbiorowe automatyczne funkcjonowanie w świecie ludzi.

Obecne czasy, (sytuacja z pandemią), są nie tyle ciężkie co wytrącające nas z takiego automatyzmu życia.

Ludzie sięgają po różne przepowiednie, prognozy, itp., najbardziej bojąc się zmian i niepewnego losu jaki ich czeka w przyszłości. W necie pojawiają się wpisy i filmiki ludzi względnie wykształconych i obytych z tym, co się dzieje, ale wciąż trzymających się swoich przekonań o teoriach spiskowych, o tajnych agendach, o ciemnych siłach elit, itp.

Ogólnoświatowy chaos i wstrząs dotyczy wszystkich środowisk włącznie z wszelkiego typu elitami.

Sytuacja, w której się znaleźliśmy paradoksalnie może być najlepszym sposobem zatrzymania katastrofy, a nawet uniknięcia kolejnej wojny na skalę całego globu.

W momencie doznania takiego szoku o wiele ważniejsze jest, by poddać się odczuciu zmian jakie się dzieją na Planecie już od dobrych kilku lat i wyciągnąć lekcje zwłaszcza z ostatnich kilku miesięcy.

Ludzki świat, zachłyśnięty swoją mocą nauki, technologii, biurokracji, oślepiony dewocją, fanatyzmem i zakłamaniem, dawno przestał liczyć się z prawami natury i niebezpiecznie zbliżył się do własnej zagłady.

Musiało nas COŚ zatrzymać, żeby do tego nie doszło. Musiała nastąpić pauza i cisza na całym globie, by Ziemia mogła odetchnąć. W takiej potężnej ciszy, znaleźli się wszyscy jej mieszkańcy. A szansę na przebudzenie, dzięki zatrzymaniu na tę krótką chwilę, dostaje każdy z nas.

W tej krótkiej pauzie zatrzymania się świata, mogliśmy doświadczyć ciszy w powietrzu bez samolotów i spokoju z powodu zmniejszonego ruchu aut na drogach, niebywale pięknego i czystego nieba. Odczuli to nie tylko ludzie ale i zwierzęta, wychodząc ze swoich ukryć i z zaciekawieniem zaglądając do miast. W Wuhan i wielu innych miejscach znów zobaczono niebieski, przejrzysty kolor nieba i usłyszano śpiew ptaków.

 

żeby przetrwać ludzkość potrzebowała kwarantanny. Ażeby rozkwitać potrzebujemy przyzwolenia na rozpad starych pseudowartości i stereotypów, by  powrócić do naszej prawdziwej natury czyli aspektu duchowego w nas i przymierza z własnym sercem.

 

ERA WODNIKA czyli REAKTYWACJA DUCHOWOŚCI

 

Ery w dziejach ludzkości następują po sobie z tzw. precesją, czyli ruchem przeciwnym do archetypowej kolejności znaków zodiaku, zabarwiając ewolucję człowieka zgodnie ze swoim charakterem:

Era Byka, to czczenie ‘Złotego Cielca’ i rozwój kultu materii. To było imperium Faraonów; po nim Baran – z Marsem- Bogiem wojny i żelaza, sprzyjał powstaniu Imperium Rzymskiego. Następnie przypłynęła era Ryb – narodziny i zalew wszelkich wyznań, w którym to czasie uczyliśmy się pokonywać cierpienie poprzez miłość współczucie i poświęcenie. Akcent padał na religię i wiarę, oddanie, służebność. Czasy chrześcijaństwa i nauk Jezusa, to również czas życia Buddy i rozprzestrzeniania się buddyzmu. Dopiero w VII w n.e. powstała religia muzułmańska. I pomimo, że najmłodsza, to trzecia z głównych na świecie i druga pod względem ilości wyznawców.

Pojawił się wysyp świątyń, kościołów, klasztorów, meczetów. Wraz z nimi narodziła się tradycja pielgrzymek, misjonarstwa, krucjat, itd.

Miłość bliźniego w chrześcijaństwie, a współczucie i miłująca dobroć w buddyzmie, miłość do jedynego Boga aż do zatracenia się, w Islamie, miały rozbudzić w ludziach poczucie połączenia z każdą istotą i dzielenia się swoim jestestwem.

To była najważniejsza lekcja w tym okresie dla ludzkości

Z perspektywy czasu okazało się, że religie rosły w siłę, ale głównie po to, żeby się zwalczać nawzajem. Na pierwsze miejsce, korzystając z nauk Chrystusa wypromowało się Imperium Papieskie, W imię wiary zostały podbite niemal wszystkie kontynenty a ich rdzenna ludzkość zmuszona do wyrzeczenia się swoich i przyjęcia ‘tych lepszych’ wierzeń.

Żyjemy na przełomie ery odchodzących Ryb i wnoszącego swoje priorytety Wodnika, w której prawdziwa wiedza duchowa ma zastąpić wiarę. Znakiem czasu Wodnika jest ostateczna Wolność.

Symbolem Wodnika jest człowiek trzymający dzban, z którego ‘leje wodę’. Nie jest to znak wodny, jak mogłoby się wydawać, tylko powietrzny. To, co wylewa z dzbana, to nie tyle woda, co substancja eteryczna, Można ją określić jako świetlistą energię, która jest niematerialną esencją naszego Istnienia. To nasz prawdziwy pokarm duchowy. To czysta Świadomość, z której jesteśmy stworzeni.

Wizerunek człowieka, który trzyma dzban, symbolizuje powszechny i bezpośredni dostęp do tego duchowego pokarmu. Dostęp ma każdy z nas, a nie tylko jakaś wybrana grupa, ale dosłownie całe 7 miliardów istot na ziemi.

 

Powrót do starego porządku odchodzącej ery jest niemożliwy. Czy nadal chcesz tkwić w starym świecie, gdzie ‘ślepo’ przejmujesz religię w której przyszło Ci się urodzić? Czy ktoś chciałby powrócić do emocjonalnego cierpienia i życia w zniewoleniu i nie-wiedzy o tym, kim naprawdę jest i jakie jest przeznaczenie człowieka?

Zrewidowanie swoich własnych przekonań religijnych, podważenie narzuconych nam wartości, prawd, wierzeń wymaga odwagi. I prawie zawsze przynosi upragnioną wolność w życiu każdego z nas..

Odrzucenie wszelkiej wiary, dogmatu, religii staje się konieczne do tego, żeby przejść na wyższy poziom świadomego życia. Bóg nie jest odrębnym bytem (stwórca świata, oderwany od ducha świętego i syna człowieczego ), ale źródłem najwyższych wartości, esencją nas samych: miłości i szczęścia. ( „Ja i Mój Ojciec to Jedno”).

Nie potrzebujemy już pośredników: księży, kapłanów, guru, hierarchii, żeby mieć dostęp do Boga w sobie. Nie potrzeba wróżki, kaznodziei, terapeuty, którzy sami jeszcze wibrując starymi wzorcami, podtrzymają iluzję oddzielenia od reszty świata.

 

Mamy rozstać się z tym wzorcem: ‘ktoś nas wyzwoli, przyniesie nam oświecenie, zbawienie, da się za nas ukrzyżować itp. To wciąż znajomy program kultywowania cierpienia, w którym Bóg dziwnie rzadko odpowiada na nasze modlitwy, za to jakoś częściej nas karze, A może to my sami od wieków tkwiąc w winie i karze, która przerasta naszą ludzką wytrzymałość chcemy być zależni od czegoś, co weźmie za nas odpowiedzialność?

Człowiek obecnie ma szansę uwolnić się od tego co nazwaliśmy matriksem, poprzez bezpośrednie zwrócenie się ku sobie jako Źródłu Świadomości.

Droga ta jest otwarta, bezpośrednia i najkrótsza.

Niczego nie trzeba się pozbywać ani opuszczać swojego miejsca czy swoich bliskich. Trzeba tylko odsłonić tę wiedzę o sobie samym, która przez tyle wieków była zaciemniona. Oczywiście, że zawsze istnieli mistycy i mistrzowie, którzy tę wiedzę znali i przekazywali tylko nielicznym, bo ludzkość na tak dużą skalę jak dziś nie była wówczas do niej gotowa.

 

Należy pokazywać i uczyć od maleńka wszystkie dzieci, że człowiek jest wolną istotą, nie potrzebuje religii do szczęścia, że szczęście i spokój może znaleźć w sobie, że jest doskonałą istotą, a porównywanie się i współzawodnictwo z innymi blokuje jego spontaniczność i naturalną potrzebę tworzenia. W przeciwnym razie dziecko jest obciążane i programowane do życia w niewoli.

One nie wiedzą NICZEGO o religii, teoriach spiskowych, winie a tym bardziej o grzechu. Nie meblujmy ich życia, zostawiając im w spadku powyższy wątpliwy obraz świata. Niech wzrastają otoczone miłością ale wolne by odkrywać i definiować swoje aktywności i relacje ze światem.

Normalność bez obciążeń

 

Obecna sytuacja na świecie rozwija się niebywale dynamicznie.

Do końca roku potrwa próba trzymania nas w kłamstwie.

Zmaganie się starych struktur z falą Światła, które niesie nam wzorce o nowych i wyższych wibracjach może potrwać jeszcze kilka lat.

Pluton władca nieuchronnych zmian i rozpadu struktur właśnie zmienia znak z Koziorożca – do Wodnika. Ruch Plutona jest najwolniejszy z wszystkich planet, ale to tylko podkreśla jego wpływ na ‘uśmiercanie’ starego, by zrobić przestrzeń nowemu. Przytaczam to astrologiczne zjawisko, ponieważ świetnie oddaje obraz tego, czego teraz jesteśmy świadkami.

 

Większość ludzi chciałaby wrócić do ‘normalnego’, znanego im życia.

Ale życie płynie, wszystkie myśli, uczucia, doświadczenia się zmieniają, a my, żywe istoty mamy fantastyczną zdolność adaptacji do nowych warunków.

Bez obawy, nauczymy się i oswoimy z nową‘normalnością’.

 

Tymczasem te najgorsze paradygmaty jak lęk i cierpienie odchodzą. Zwyczajnie: KOŃCZĄ SIĘ. Nie mają racji bytu.

Trudno to sobie wyobrazić, prawda? Życie bez cierpienia, bez malkontenctwa, narzekania, krytykowania, osądzania, poczucia winy. Szokujące.

Nawykliśmy do poddaństwa, ograniczania naszej wolności, narzucania cudzych wartości, odzierania nas z poczucia własnej wartości, do bólu.

Gdyby nam to nagle odebrano pustka jaka się by pojawiła musiałaby być… bolesną Czyż nie tak? J

Dlaczego? Ponieważ przez te wszystkie wieki ewolucji zostaliśmy PRZYZWYCZAJENI DO CIERPIENIA.

Nikt nie jest w stanie obciążyć nas cierpieniem. Nasze cierpienie jest naszym własnym działaniem umysłujego własną aktywnością. My sami to sobie robimy. Nikt tego nam nie robi. To nasza własna reakcja na opór i niezgodę na to, co jest”.**

Już najwyższy czas uwolnić się od psychologicznego chaosu, i przyjąć chrzest w strumieniu wody duchowej, którą tak hojnie ofiarowuje nam Duch Czasu Wodnika

Najwyższa pora na dobre, wspólne doświadczanie jednej i tej samej Świadomości.

 

Człowiek jest na wskroś istotą duchową i świetlistą. materia jest konsekwencją tej duchowości, a nie jej przyczyną.

 

Nie pojmiesz tego umysłem, ale wie o tym twoje serce.

 

Czym jest przestrzeń serca i o tym jak żyć z poziomu serca spróbujemy się nad tym skupić przy kolejnym spotkaniu.

 

Katarzyna Miernicka

 

Internet: *Taraka.pl**Rupert Spira, nauczyciel Non-Duality)

 


 

SIŁA ŚWIADOMOŚCI ZBIOROWEJ

CZCIJ I SZANUJ SWOJĄ WOLNOŚĆ

Twoja świadomość jest tą samą świadomością, którą ma każdy z nas, tą samą, którą ma twój sąsiad, którą mają inni. To samo przywiązanie do bogów, myśli, do wiary, do domu, auta. Może ci się to nie podobać. Możesz uważać, że twoja świadomość jest nadzwyczaj wysoka, ale jesteś taki sam jak twój sąsiad […] niezależnie od tego, czy mieszkasz w Europie, Azji czy Ameryce. Ty jesteś swoim światem, a świat jest tobą.

  1. Krishnamurti

Jest jedna świadomość – wspólna dla rodzaju ludzkiego, dla każdego z nas. I teraz życie mówi: obudź się, już za późno, żebyś spał. Ale żeby to zbadać i zrozumieć, trzeba być wolnym człowiekiem.

Szukanie w sieci wszelkich prognoz i przepowiedni dotyczących obecnej sytuacji przestaje mieć jakikolwiek sens. Dlaczego? Ponieważ należy spojrzeć na wydarzenia światowe z zupełnie innego punktu widzenia. Nie jak na zjawiska narzucone nam z góry, które mamy prawo obwiniać za to, co sprowadzają, ale jak na wydarzenia, za które każdy człowiek jest współodpowiedzialny.

Do czego to wszystko prowadzi? Będzie wojna?

Jako gatunek ludzki jesteśmy w stanie wojny od wielu tysięcy lat. Od ostatniej II wojny światowej, w tak zwanym czasie pokoju, niemalże co chwila wybucha wojna w różnych częściach świata.

Próby wprowadzania szczepionek mających zredukować liczbę ludności, trwające od kilku dekad, też są swoistym zamachem w białych rękawiczkach z użyciem posłusznych mediów. To nie walka o wpływy i terytorium, to zamach na wolność i godność człowieka, zamach, który stał się faktem i oficjalnie trwa od pół roku wraz z ogłoszeniem pierwszej pandemii. Przy czym występuje tu drastyczna nierównowaga sił, bo ci sami ludzie rządzą zarówno największymi stacjami telewizyjnymi, jak i koncernami farmaceutycznymi. 

Neutralny obraz pandemii na niebie

Jako praktyk astrologii pozwolę sobie na naświetlenie obecnej sytuacji, podkreślając, że nie jest to pełna prognoza.

W astrologii mundalnej, zajmującej się wydarzeniami światowymi, najbardziej liczą się aspekty planet pokoleniowych, czyli wolno poruszających się (Jowisz, Saturn, Uran, Neptun i Pluton).

Sygnifikatorami obecnej zawieruchy oraz zamachu na całą ludzkość są 3 planety przebywające w Koziorożcu: Jowisz, Pluton i Saturn. Pandemia zaczęła się dokładnie wraz z wejściem Jowisza do Koziorożca, rok temu. Pierwsza koniunkcja Jowisza (pandemia i chaos) z Plutonem (władcą śmierci, niszczenia starych struktur i wszelkich resetów lub, jak kto woli, wyzerowań) miała miejsce w marcu, a teraz jest jej kolejny powrót.

To już ostatnia koniunkcja obu planet w tym znaku, która przypada na połowę listopada. Odzwierciedla to kolejną falę histerii i chaotycznych reakcji celowo wywoływanych w społeczeństwie przez ponadrządowe dyrektywy i manipulacje. A więc mamy przemoc, dyrektywy i nakazy narzucane ludziom, by spisek nie wymknął się spod kontroli i został przeprowadzony do końca.

A tak na marginesie: kobiety zawsze miały wewnętrzną moc i sobie poradzą, więc nie oddawajmy naszej energii protestom przeciw absurdalnym ustawom, które są jak przynęta rzucona, żeby odwrócić naszą uwagę od istotniejszych celów.

Na szczęście trzecia planeta – Saturn jest w swoim własnym królestwie, w Koziorożcu, co oznacza, że nie jest on tu złowrogi, a bardzo potrzebny do chronienia prawa i robienia porządku.

Ostra sytuacja powinna powoli łagodnieć z końcem roku (Jowisz opuszcza Koziorożca i wchodzi do Wodnika), o ile nie damy się wciągnąć w niepotrzebne protesty w innych sprawach, niebezpiecznie dzielące społeczeństwo.

O co tak naprawdę w tym chodzi, zacznie docierać do ludzi powoli, dopiero kiedy Pluton opuści Koziorożca i wejdzie do Wodnika. Saturn, zmieniając znak z Koziorożca na Wodnika, w dalszym ciągu pozostaje silny w swoim drugim królestwie. Cierpliwie uczy nas dyscypliny w radzeniu sobie z prawdziwą wolnością, bo to wcale nie jest takie oczywiste. Wprowadza nowy porządek, rozumiany jako powrót do wolności – naszego naturalnego stanu.  

Prawdziwy ład i prawa Nowego Świata zaczną się stabilizować dopiero po 2 latach od teraz i potrwają jeszcze kilka dekad. (Pluton będzie przechodził przez Wodnika przez około 20 lat). Ale mowa tu nie o przerażających regułach NWO (New World Order), urągających człowieczeństwu, tylko o ładzie wypływającym ze zrozumienia, kim jesteśmy. 

Jak wspomniałam, nie jest to pełna analiza astrologiczna obecnych wydarzeń, a jedynie obraz kawałka nieba, który nieustannie się zmienia. Gwiazdy i planety są neutralne i synchronicznie odbijają rzeczywistość. Dawniej taki trudny układ planet wskazywałby na klęski żywiołowe. I astrologia przede wszystkim służyła temu, żeby władcy wraz z całymi królestwami mogli zdążyć się zabezpieczyć.

Obecnie można na to spojrzeć inaczej. Rozumiejąc, że wszystko jest całością, można zobaczyć powyższy obraz na niebie jako odbicie napięć i wyładowań w nas samych, mieszkańcach Ziemi. Mamy szansę wziąć współodpowiedzialność za wszelkie zjawiska, jakich doświadczamy wszyscy razem, ponieważ nasze kolektywne myślenie i projekcje mają kolosalne znaczenie dla tego, co się wydarza.

To, co się teraz dzieje, jak wiadomo nie dotyczy tylko Polski, jest wydarzeniem na skalę globalną. (Ten tekst pisany w październiku ukaże się w drugiej połowie listopada i do tego czasu możemy być świadkami wielu szokujących i przewrotnych wydarzeń. Przypadające w tym czasie np. wybory prezydenckie w USA, które zostały zaplanowane na 3 listopada, też tej globalnej zawierusze podlegają). A ponieważ jest to zamach na wolność całej ludzkości, dlatego starcie będzie bolesne.

Reset odbywa się po prostu rękami zbrodniarzy, obsesyjnych maniaków, ale wstrząs jest ludziom bardzo potrzebny, bo musimy podnieść naszą globalną świadomość.

To nadzwyczajna okazja, by przebudzić się duchowo, czyli przerwać identyfikowanie się z egoistycznym umysłem i znaleźć transcendentalny wymiar tego, kim jesteśmy. Motywacja do przebudzenia, do pójścia głębiej jest dla nas tym silniejsza, im większe są wyzwania. I w tym sensie jest to obiecujący czas.

Kiedy brakuje wysiłku, bardzo łatwo jest nam, ludziom, utkwić w swojej małej strefie komfortu. Swoim małym światku lubię-nie lubię, wiecznego sprzeciwu wobec czegoś, co jest, i pragnienia tego, czego nie ma.  

Kiedy jednak jesteśmy wyrwani z komfortu, kiedy komfort jest zakłócony, zaburzony, pojawia się w życiu ogromna niepewność, a nawet projektowanie możliwości strat. Choć możliwość straty jest jedynie wyobrażoną przyszłością, ludzie cierpią, jakby już byli w sytuacji, która być może nigdy się nie zdarzy.

W większości przypadków trudności stają się siłą mobilizującą do głębokiej wewnętrznej zmiany w rozwoju świadomości.

Dlatego musimy skonfrontować się z obecnymi wyzwaniami […] jeśli tego nie zrobimy, przyniesie to jeszcze większe cierpienie […]choćby przez potężny lęk.

  1. Tolle

O lęku, jako głównym wirusie mentalnym, pisaliśmy już wiosną.

Sposób, w jaki przyjmujesz doświadczenia, które przynosi życie, określa, jak odpowiadasz i reagujesz na wydarzenia i sytuacje.

Najważniejszym faktem jest nie to, co się dzieje wokół ciebie, ale jaki jest twój stan świadomości. Stan świadomości, w którym stawiasz czoło obecnym okolicznościom w życiu.

Zatem jeśli ludzie żyją nieświadomie, to bardzo łatwo stają się ofiarami tych okoliczności. I tak się teraz dzieje.

Co to znaczy?

Ograniczony i niski stan świadomości, czego powodem może być lęk, sprawia, że człowiek jest uzależniony od zewnętrznego świata, od innych ludzi, od wiary, od tego, co się wydarza zarówno w sprawach prywatnych, jak i społecznych. Tacy ludzie są całkowicie podporządkowani władzy, autorytetom. I co gorsza, żyjąc w lęku, rzadko kiedy mogą podjąć właściwe i klarowne  decyzje.

Jeśli np. spotykasz człowieka, który jest pełen agresji, a ty nie jesteś w pełni świadomy, ten człowiek sprowokuje cię do takiej samej agresji. I w ten sposób jesteś zależny od stanu emocji kogoś innego. To tylko mały przykład. To się dzieje cały czas na wielką skalę. Do tego dochodzi cały ten zgiełk wywoływany przez media zarówno rządowe, jak i społecznościowe, który wchłaniamy w siebie codziennie! Główne media: telewizja i prasa rządowa generują ogromne ilości emocji. A emocje przyciągają i silnie uzależniają ludzi. Przez emocje najłatwiej jest ludźmi manipulować. Ludzie zajmujący się mediami prawdopodobnie nie zdają sobie do końca sprawy z tego, co robią, ale sami są w to błędne koło schwytani.

Jaki jest ostateczny cel tej pandemii i czipowania całej ludzkości i kto ostatecznie miałby na tym skorzystać?

Stało się jasne, że celem miałaby być kontrola świata, redukcja liczby ludności i wraz z tym odebranie nam wolności, która jest sensem życia, tak jak miłość.

Jednak ci, którzy ten zamach przygotowali, ostatecznie nie skorzystają z tego. Nie są w stanie pokonać czegoś, co jest wartością absolutną na skalę całego wszechświata i dzięki czemu żyją: miłości, prawdy i piękna.

Walka dobra i zła istnieje tylko w świecie podzielonym, dualnym. W ignorancji myślenia, że jest się odrębną istotą. Tymczasem wszyscy doświadczamy jednej rzeczywistości i jesteśmy zrodzeni w jednej i tej samej świadomości.

Świadomość jest nieograniczona i jest w stanie pomieścić wszelkie doświadczenie, jakie tylko się pojawia, jakiego doświadczamy, ale tym, co nas zniewala są programy, jakie stworzył człowiek, nawyki, uwarunkowania.

Weszliśmy już w Erę Wodnika. Całkiem niedawno Uran i Neptun zrobiły już tranzyt przez ten znak, symbol wolności. Za chwilę wejdzie tam Pluton, który nieco inaczej niż powyższe planety, za to zgodnie ze swoim charakterem, konsekwentnie zresetuje najgorsze ludzkie więzienia, którymi są ograniczone wiarą, uwarunkowaniami i programami wiecznie przestraszone i cierpiące umysły.

Wolność, obok miłości, prawdy i piękna, jest dla nas największą wartością. To jest nasza prawdziwa natura. Tym jesteśmy.

Należy zrozumieć, że nasze wspólne globalne doświadczanie w takiej formie jak dotychczas: wojny, cierpienie itp. wiąże nas wszystkich. Żeby zmienić zawartość naszej świadomości – rzeczywistości, musimy się uwolnić od ślepej wiary, że świat bez cierpienia jest niemożliwy, a do tego potrzebne jest podniesienie zbiorowej świadomości. 

Czy jesteśmy na to gotowi? To się właśnie teraz okaże.

Za wszelką cenę nie pozwólmy na podziały. Pomimo wszystko znajdźmy oparcie w spokoju i prawdzie.

 

Katarzyna Miernicka 09.11.2020 r.

 

—————————————————————————

Zapraszamy do obejrzenia filmu nagranego podczas Obozu TAO 2020 link poniżej:

Zapraszamy do lektury artykułu link poniżej:

 


 

 

W tych pełnych sprzeczności ciekawych czasach nasuwa się nieodparta refleksja nad tym, jak nasza reakcja i

lęk może wpłynąć na nasze życie.

Być może większość z Was już wie, że na wydarzenia (zwłaszcza te niechciane), nie mamy wpływu.

Jednak to, na co mamy wpływ to własne reakcje na owe wydarzenia. A to czyni ogromną różnicę.

 

 

Odporność w nas była i jest. Potrzebna jest wiedza o sobie samym i co tę odporność wzmacnia a co ją

drastycznie obniża.

Wiedza o tym, co nas wzmacnia daje nam wybór odpowiednich ćwiczeń, odżywiania, słowem właściwej

pielęgnacji życia.

Zaś wiedza o sobie samym przynosi ogromny SPOKÓJ, i czy chcesz wierzyć czy nie, naturalnie wprowadza

nas w stan medytacji i właściwego prawego działania.

Tym bardziej zachęcam do zweryfikowania tej wiedzy i wprowadzenia odpowiedniego doboru ćwiczeń.

Droga Tao i stara Mądrość pielęgnacji życia pozostaje niezmienna od wieków.

My ludzie – współczesna cywilizacja – po prostu zapomnieliśmy jej instrukcji jak żyć na Ziemi.

 

Zapraszam na obóz Tao nad morze do Gąsek 27.VI-4,VII.20r., na który przygotowałam specjalną procedurę

ćwiczeń, dedykowanych właśnie podnoszeniu odporności, ale i zwiększaniu potęgi SPOKOJU w sobie samym.

Gąski k.Koszalina leżą w naszym kraju i nie powinno być problemu z dojazdem. A spędzenie tygodnia

wspólnie z ludźmi, podobnie pozytywnie nastawionymi, z otwartymi umysłami, może okazać się świetną

okazją do wprowadzenia zmian, jakie w tym roku mogą się udać.

 

szczegóły i zgłoszenia na astrotao11@gmail.com

 

serdecznie pozdrawiamy

Astrotao.pl

 

https://youtu.be/C88nh_vFHfU

 

https://youtu.be/C88nh_vFHfU