„Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki”. (Mt 7, 24-27)

 

Powyższe słowa Jezusa są parabolą jego nauk. Nauki mówią min. o znalezieniu Królestwa Niebieskiego, które jest w nas. Nie gdzieś indziej w przestrzeni i w innym czasie. Królestwo, które jest głębszym wymiarem świadomości, jest dostępne dla każdego. Człowiek, który buduje dom, to każdy z nas. Dom, to nasze schronienie. Deszcze, powodzie, wichury, to przeszkody, które nieuniknienie zawsze pojawiają się  w naszym życiu.

Już to doświadczając ich na poziomie indywidualnym, już to zbiorowym. Jeśli nie postawiliśmy wystarczająco głębokich fundamentów, pozostając jedynie na powierzchownym, konceptualnym poziomie intelektu, który to uznaje jedynie obiekty i  wierzy tylko spostrzeżeniom zewnętrznych zmysłów, to wszelkie zawieruchy, przeszkody cokolwiek by to nie było, nas zniszczą. Jeśli nie zachorujemy, nie złapiemy wirusa, to  zniszczy nas lęk, tak jak teraz niszczy miliony ludzi.

DWA RODZAJE LĘKU

W czasach chaosu i wszelkiego rodzaju zawirowań, o wiele większym niebezpieczeństwem od zewnętrznych przeszkód dla nas jest uleganie tej zbiorowej ślepej histerii i panice. Rok temu pisaliśmy już o destrukcyjnym i paraliżującym wpływie lęku.

Pramatką wszystkich reakcji lękowych jest lęk przed utratą życia, lęk przed śmiercią. Z tego zrodziły się głównie dwa rodzaje lęków: zwykły strach i lęk psychiczny. 

Strach, jako reakcja mechanizmu biologicznego, dotyczy instynktownego chronienia się przed niebezpieczeństwem zagrażającym nam fizycznie. Taki lęk jest konieczny i zasadny, bo służy nam do ochrony życia, np. ucieczka przed spadającymi kamieniami, przed ogniem, przed powodzią,  itp. Ten mechanizm lęku jest naturalny dla wszystkich żywych istot.

Drugi typ lęku, porażający w swojej dysproporcji z tym pierwszym, przynosi niepotrzebne cierpienie tyranizując życie większości z nas. To lęk psychiczny, irracjonalny, bo nie jest uzasadniony żadnym racjonalnym wytłumaczeniem. Często wymyślony i nierealny, bo nie ma obiektywnej przyczyny w teraźniejszym momencie.

Czym zatem jest?

Lęk jest niczym innym jak pewnymi formami myśli, które projektujemy na jakiś przyszły moment. Najczęściej myśli te są uwarunkowane w przeszłości.. również przez lęk. Możliwe, że zostały zaszczepione w dzieciństwie przez naszych bliskich, ale i przez społeczeństwo. W każdym razie nie mają żadnego związku z tym, co jest TERAZ, w chwili obecnej. Krążą wyłącznie w umyśle, który porusza się między pamięcią, czyli przeszłością a projektowaniem, czyli przyszłością.

Mówi się, że ten lęk jest najbardziej destrukcyjną emocją. A nawet jest przyczyną wszystkich pozostałych negatywnych emocji. Co gorsza, stał się tak powszechny i uzależniający, że nawet nie odróżniamy strachu od mentalnego lęku. Niektórzy ludzie niemalże reagują tylko lękiem. Lęk rządzi naszymi związkami, decyzjami, zachowaniem.

Ludzie żyjący nieustannie w lęku nigdy nie mogą doświadczyć spokoju, radości i piękna życia, jakie w sobie noszą. 

Na początku obecnego zamętu byliśmy w szoku, wytrąceni z naszej ‘strefy komfortu’, pragnąc jedynie aby wszystko wróciło do ’normalności’. Co raz to słyszy się: „Niech to się skończy, chcemy wrócić do normalności.  Ale jakiej normalności? Czy życia w wiecznym kołowrocie między niezgodą na to, co jest, a tym co chcielibyśmy, żeby było? Życia w ciągłym rozpamiętywaniu przeszłości i zamartwianiu się o przyszłość? Czy za normalność bierzemy życie pełne przywiązania do przyjemności i unikania tego, co niewygodne? 

Strefa komfortu nie jest tym samym, co wewnętrzny spokój i harmonia.

Ludzie nie budzą się, kiedy życie przyjemnie się toczy, budzą się kiedy są przymuszeni opuścić własną strefę komfortu. I to właśnie teraz się dzieje. Teraz jak nigdy  przedtem, mamy wspaniałą szansę wykopania głębokich podwalin pod swoje schronienie, swój dom-życie, czyli zwrócenia się ku sobie jako Świadomości i zakorzenienia się w tym stanie tak byśmy trwali w nim na co dzień, bez względu na pogodę.

Doprawdy potrzeba odwagi  by wyjść poza irracjonalny lęk. Trzeba najpierw nauczyć się wyraźnie go rozpoznawać. Pierwszy typ lęku, ten organiczny, pojawia się naturalnie natychmiast w chwili zagrożenia. Nie musimy nawet się zastanawiać czy pozostać w niebezpiecznym  miejscu czy uciekać, gdy nadciąga lawina, wichura, czy niedźwiedzica broniąca małych.

 Z drugim lękiem trzeba się oswoić. Więc jeśli czujesz, że zaczynasz  ulegać lękowi, najpierw uświadom to sobie. Zacznij od tego, że myśli odciągnęły cię od chwili obecnej, od tego momentu teraz, że powędrowałeś do przeszłości i zacząłeś wyobrażać sobie przyszłość. Najpewniej będą to obawy, czyli lęk o przyszłość. Tymczasem w chwili obecnej nie jesteś zagrożony, nic się dzieje. Uświadom sobie, że twoje obawy i niepokoje są tylko własną projekcją, która nie istnieje teraz.

Myśli, które oderwały cię od obecności teraz, zostają zasilone emocjami, czyli najczęściej lękiem i w ten sposób zamęt sam się kreuje, co może być dodatkowo podbijane i przekazywane przez innych, jak głuchy telefon. Nazwaliśmy to wirusem mentalnym.

To ty możesz zdecydować czy chcesz żyć w takim chaosie, czy uwolnić się od niego? Dostrzeż, że jest w tobie wolność takiego wyboru.

W rzeczywistości jesteśmy w TERAZ cały czas. Nasze ego czyli ‘myśl –Ja, odrębna istota’,  jest tylko w przyszłości bądź w teraźniejszości Nigdy teraz. Więc najlepszą praktyką jest cierpliwe powracanie do sytuacji do bycia tu i teraz. Wówczas zawsze jesteśmy w swojej prawdziwej naturze.

Ilu ludzi tak naprawdę myśli  pozytywnie? Głównie ci, którzy umieją cieszyć się teraźniejszą chwilą. A ilu z nas, których dotknęło jakieś cierpienie naprawdę potrafi doceniać i radować się życiem.

 

PRZEBUDZENIE PRZEZ STRATĘ

Obecna sytuacja na świecie pilnie i coraz silniej wzywa nas do podjęcia decyzji czy biernie przyglądać się zewnętrznemu zamętowi, czy może wyruszyć w podróż świadomego samorozwoju.

Ażeby obudzić się duchowo, paradoksalnie nie ma lepszego momentu, niż czasy pełne przeszkód i ogólnego zamieszania.

To, co ma wydarzyć się w przyszłości, z natury rzeczy powiązane jest ze stanem świadomości jaki jest w nas teraz.

Co więcej, paradoksalne jest również to, że zazwyczaj nie uświadamiamy sobie bogactwa (tego) wymiaru duchowego, dopóki nie pojawi się w naszym życiu jakieś cierpienie wynikające z nieodwracalnych tzw. strat świata zewnętrznego, np. choroba, śmierć bliskich, odejście partnera, utrata całego życiowego dobytku, itp.

Czy słyszał ktoś o kimś, kto spotkał człowieka przebudzonego i wyzwolonego, takiego, który nie doświadczył cierpienia czy ciężkich życiowych trudności?  

W obliczu takich wypadków czy przeszkód to, co nas dotknęło okazuje się być najlepszą okazją, (dokładnie teraz w tym czasie), do uświadomienia sobie, że istnieje inna droga. Uświadomienia sobie tego, żeby się otworzyć i głębiej zrozumieć czym właściwie jest życie i kim jesteśmy.

Przez tak długi czas żyliśmy w przekonaniu, że świadomość jest zamknięta w umyśle, że jesteśmy oddzielonymi jednostkami, a świadomość przepływa odrębnie w każdym z nas. Dlaczego nie mielibyśmy teraz podważyć tego przekonania i zbadać go.

Może jest na odwrót: Jesteśmy świadomością, która doświadcza jednej rzeczywistości i manifestuje się jako niezliczona ilość kolorów, istnień i zjawisk. Tłumaczyłoby to, głębokie przeczucie wielu z nas, że będąc Jedną Świadomością wyrażoną w tej boskiej różnorodności, jesteśmy ze wszystkim połączeni, jesteśmy Całością.

Kiedy gubimy swoją świadomość, a raczej gdy nasza świadomość zostaje przesłonięta, zostajemy przechwyceni przez ‘rój innych umysłów’ – czyli zbiorową podświadomość, która obecnie jest wzmacniana, podkręcana i kierowana w naszą stronę przez rządowe i społecznościowe media.

Dlaczego tego nie podważamy? Czy taka rola mediów może pomóc nam w znalezieniu radości i spokoju życia? Czy w ogóle przynosi jakikolwiek pożytek?

Nasza zdolność logicznego rozumowania staje się upośledzona. Innymi słowy, spadamy na niższy poziom świadomości prosto w sidła zbiorowej ignorancji. A taki upadek, zamiast rozwiązać problemy tylko potęguje nasze zagubienie i osłabia właściwe reakcje, powodując to, że jesteśmy zdani na łaskę tych zbiorowych, o bardzo ograniczonej świadomości sił. 

Odkryj i żyj zgodnie ze swoją prawdziwą naturą – tj. własną Jaźnią, czyli jak mówią przebudzeni, ‘głębokim ja’. „kop głęboko, aż dokopiesz się do źródła, na którym zbudujesz swój prawdziwy Dom’. Oto, co znaczą słowa z Biblii, ażeby dotrzeć do  prawdziwego źródła schronienia i osiąść w ‘centrum serca-umysłu’.

Można znaleźć spokój w czasach zamętu i można odkryć piękno wolności w niewoli.

 Można przemienić lęk i niepokój, gdy zwrócimy się głęboko ku własnej naturze i odkryjemy, że szczęście to my.