Tao jest jak pusty dzban. Nalewano z niego, lecz ciągle był pełny. Bezmiernie głębokie stanowi źródło wszechrzeczy. Ledwo dostrzegalne, wiecznie obecne, starsze niż pojęcie Boga. Nie wiem, kto je zrodził. (Tao Te Ching)

Taoizm nie był i nie jest religią.

To kosmologiczne podejście do całości istnienia, w którym nie istnieje idea Stwórcy, jako odrębnej Istoty od reszty życia. Opisuje pra-zasady, dotyczące porządku i wzorów wydarzeń, które współczesna nauka dopiero odkrywa.

Taoizm oparty jest na pierwotnej przyczynie zwanej TAO (czasami pisanej DAO). Jeśli przyjąć, że całość istnienia jest Jednością, to w przełożeniu na nasz język współczesny można TAO rozumieć jako ŚWIADOMOŚĆ albo BÓG.

Ta Prymarna Przyczyna jest wieczna, nigdy się nie narodziła, nigdy nie umarła, jest wszędzie, jest nieograniczona i nieskończona.

Nikt z nas nie ma takiej zdolności intelektualnej, by pojąć TO lub tym bardziej wyjaśnić słowami. „TAO, które można opisać nie jest prawdziwym TAO. Nazwa, którą można wyrazić nie jest prawdziwą nazwą”. (Lao Tsy,Tao Te Ching)

Słowa, koncepty nie są tym samym, na co wskazują. Mapa jakiegoś terytorium, nie jest tym terytorium. „Nazwa jest gościem rzeczywistości’, jak delikatnie wyraził to inny chiński mędrzec Chuang-Tsy

Tao, którego nie można nazwać, jesteśmy w stanie jedynie doświadczać jako strumień nieustannie płynącej energii i prawo zmiany.

Można by Je wyrazić jako „Pierwotną Świadomość w Ruchu”, który to ruch Chińczycy nazwali Inteligencją Qi lub Energią Życiową, czego doświadczamy wszyscy.

Podobnie nauka teraz przyznaje, że wszystko, co istnieje wibruje, porusza się, i nic nie jest stałe. 

Badacze taoizmu podkreślają właśnie to, iż Tao ujmuje procesy w wiecznej zmianie. „Nigdy żaden proces czy zdarzenie nie powtarza się. Każde doświadczenie życiowe jednostki jest nowe i inne. Próba uchwycenia i zatrzymania przeszłych zdarzeń nie prowadzi do niczego dobrego, stać się może przyczyną nerwicowych zaburzeń”.

W terminologii wielu nauczycieli duchowych mówi się o doświadczaniu Obecności, Byciu TU i TERAZ. Obecności, będącej matrycą wszelkiej manifestacji zjawisk, Obecności, która jest w tle wszystkich obiektów.

Kiedy ta Obecność zdecyduje się przybrać jakąś formę, rodzi się Wszechświat, a dzieje się to za pomocą biegunowości, rozbieżności i polaryzacji dzięki czemu może się zamanifestować poprzez świat zjawiskowy.

A kiedy mamy biegunowość – mówią Chińczycy – pojawia się Jin -Jang,  Jin jako siła ściągająca i Jang jako siła przeciwna do niej rosnąca i ekspansywna. Obie siły się nie zwalczają, ale przeciwnie uzupełniają w tańcu przeróżnych cykli świata zjawisk. Cały wszechświat, zarówno w sensie przyrodniczym, jak i społecznym, znajduje się w stanie równowagi dynamicznej, to znaczy wszystkie elementy oscylują między dwoma prawzorcowymi biegunami. Jak powiedział  Alan Watts, jedno jin i jedno jang tworzą Taichi, a namiętny związek tych dwu pierwiastków jest jak miłosne połączenie żony i męża, wiecznym modelem wszechświata.

Chińczycy nie mówią jin i jang. Mówią jin-jang. Jin- jang jest nierozerwalne, bo jest całością.

W naszej współczesnej kulturze coraz bardziej znany jest ów słynny chiński diagram jin- jang, który mówi właśnie o tej nierozerwalności i nieustannej przemianie. Klasycznie symbol ten przedstawia dwa kontrastujące i proporcjonalnie połączone ze sobą pola zamknięte w kole, w kolorze czarnym i białym z kropeczką w środku każdego z nich. Kropka biała w polu czarnym i przeciwnie położona do niej kropka czarna w polu białym (zalążek zmiany) wskazują na to, że żadne pole nie może trwać w nieskończoność, bo zawiera w sobie ziarno przeciwstawnej siły. Obie siły mogą wzrastać do osiągnięcia swojego maksimum w kole, a następnie przechodzą w swoje przeciwieństwo.

Ten koncept w kulturze chińskiej nazywamy Taichi. Koncept, który wyraża dualność naszej rzeczywistości, gdzie zachowanie równowagi i harmonii jest fundamentalnym prawem istnienia. Wszystko i wszystkie istoty temu podlegają.

Koncept Taichi symbolizuje zjawisko całego stworzenia. Wyraża moment, w którym Tao – Bóg – Obecność w jakiś tajemniczy sposób zapragnęła doświadczyć, ‘zobaczyć’ siebie, stwarzając przestrzeń i materię, życie.

Taichi ma odzwierciedlić wielki strumień Tao i pokazuje, że owe dynamiczne siły dualności są dla siebie komplementarne. Poprzez ruch „Najwyższa Jedność” tworzy jang, które po osiągnięciu kresu wspierane jest przez bezruch. Bezruch zaś tworzy jin, po czym znów następuje zmiana

Ćwiczenia znane jako taichi zostały zaczerpnięte z tego właśnie konceptu TAICHI – NAJWYŻSZEJ JEDNOŚCI (To jest dosłowne tłumaczenie Taichi) i tę zasadę mają ucieleśniać. Zgodnie z wiedzą Starożytnych, praktyka ta ma otworzyć portal w nas samych, aby znaleźć kontakt z naszą najgłębszą naturą.

Dlatego w praktycetaichi  zarówno aspekt fizyczny jak i duchowy jest tak samo ważny. Tysiące lat temu Starożytni, obserwując z uwagą Słońce, Księżyc, Naturę i codziennie wykonując ćwiczenia odkrywali głębokie połączenie pomiędzy świadomym ‘Ja’ a otoczeniem i przemijającym, tymczasowym ciałem psycho-fizycznym. 

Ten sam obraz taichi odzwierciedla nasze ciało (mikrokosmos): jako aspekt fizyczny Ziemi – jin i aspekt duchowy nas samych czyli Niebo – jang.

Pomiędzy nimi serce-umysł – to jang scalone z jin. To tu, w tym miejscu zachodzi alchemia Nieba (jang) i Ziemi (jin) i przemiana w złoty eliksir życia. Serce-umysł w środku przedstawiają nas – żywe istoty.

Koncept jin-jang stał się zadziwiająco skutecznym narzędziem w analizowaniu wielu typów aktywności człowieka. Przede wszystkim znalazł solidną podstawę w chińskiej medycynie tradycyjnej przy diagnozowaniu, leczeniu i zapobieganiu chorobom, jak również znalazł zastosowanie w sztuce prowadzenia wojny

Można zatem na cały Wszechświat  spojrzeć jak na ‘gigantyczną’ zabawę jin-jang. Owa dwoistość nie posiada końca. Doświadczamy tego zmiennego ruchu w każdej warstwie egzystencji, w każdej godzinie naszego życia.

Na przykład czasami jest poczucie większych możliwości (czuję się świetnie, naprawdę mogę i chcę to zrobić), a czasami odwrotnie (potrzebuję odpocząć, nie czuję się dziś na siłach do działania), itp. Mamy swoje gorsze lub lepsze dni. Życie każdego z nas jest takim cyklem przemian, ale nigdy nie wychodzących poza prawo równowagi. Najważniejszym cyklem, od którego całkowicie zależymy są cykle pór roku w przyrodzie, dzień i noc.

Są cykle na większą skalę np. ekonomiczne: osiągamy szczyt rozwoju gospodarki i spadamy na dno. Im większa huśtawka tym trudniej znaleźć równowagę.

Nic nie jest ani dobre ani złe, po prostu musi być zrównoważone poprzez zmianę. Nie możesz mieć tylko jasności, potrzebujesz cienia, by odpocząć.

Mamy stronę prawą i lewą. Kiedy stoję dłużej na prawej nodze, lewa pozostaje pusta, nie obciążona. Kiedy dzieje się to za długo, organicznie odczuwam potrzebę zmiany stron z prawej na lewą.

To samo dotyczy górnej i dolnej część ciała. W górnej znajdują się nasze organy postrzegania i mózg, do którego przesyłane są wszelkie percepcje. Kiedy pojawia się przeładowanie pracą umysłową, (jang), uaktywnia się dolna część ciała odpowiedzialna za uspokojenie i wyciszenie, (jin). Relaks dla stóp, krótki spacer na boso, kąpiel, masaż, czy też odpoczynek z nogami ułożonymi wyżej od głowy może to natychmiast wyrównać.

To dlatego mistrzowie qigongu mówią: kiedy jesteś zmęczony, zestresowany, zdenerwowany, pomyśl o własnych stopach. Myśl pokieruje energię z głowy do stóp, odpłynie krew i następuje wyrównanie

Dobre lub złe nie jest absolutne, jest względne. To my chcielibyśmy oddzielić dobro od zła. Co gorsza, większość ludzi chciałaby wyłącznie rzeczy dobrych zamiast tych „złych” i żyje z takim oczekiwaniem aż do śmierci. Tymczasem to się nie uda bo wszystko, oprócz tego, że się zmienia, zależy od siebie nawzajem. Jedyną stałą rzeczą w naszej rzeczywistości, jest to, że wszystko się zmienia.

Tak powstała filozofia i zbiór Zasad Równowagi Tao, który określa prawdziwą naturę wszystkich rzeczy, której nie da się zmienić, ale dzięki której życie może ukazać nam piękno i mądrość pomimo zmiennej codzienności, różnych cykli i gier jin- jang.

Jeśli to pojmiemy, wszelkie „wzloty i upadki’, „dołki i górki” nie będą miały większego znaczenia, ponieważ nie będziemy ślepo wciągać się w tę grę. Widzimy ten taniec, rozumiemy różne wypadkowe i zmieniające się okoliczności i dopiero wtedy możemy podjąć decyzję czy chcemy być od tej gry osobiście niezależni.

Moment, gdy wkraczamy na drogę równowagi nazywa się wu wej, co oznacza drogę najmniejszego oporu, drogę otrzymywania wszystkiego, czego potrzebujemy za pomocą intencji, aniżeli zdobywania czegoś z wysiłkiem i w walce. Albo też ścigania się z innymi i eliminowania ich by to dostać.

Z prawa najmniejszego oporu pochodzą psycho-fizyczne metody, które ucieleśniają powyższe zasady w naszym codziennym życiu.

Tak narodziły się sztuki walki i najłagodniejsza i najlepiej z nich oddająca prawo wu-wej sztuka taichi. Podobnie jak w Japonii sztuka aikido, kultywująca zasadę najmniejszego oporu, (japońska wersja taichi: ‘’Ai’’ to tai; ‘’ki’’ to chi; ‘’do’’ to Tao).

Taichi wpływa korzystnie nie tylko na stan zdrowia ale praktycznie na wszystkie aspekty naszej codzienności. To jedyna w swoim rodzaju forma ćwiczeń fizycznych, gdzie nie należy używać siły. Za to w każdym ruchu wyrażona jest zasada jin-jang

Jang pośród jin

Przykładem tej zasady jest pozycja Lu (zawinięcie), która uczy, żeby pod wpływem nacisku przeciwnika nie stawiać oporu, ani nie uciekać. Mając całkowitą świadomość działania przeciwnika, po prostu należy się rozluźnić. Ważne jest, że przyjęta pozycja pozwala się nam zarówno wycofać, jak i odeprzeć atak. Owa zdolność do odpierania ataku w momencie wycofania zwana jest w taoizmie ‘Jang pośród Jin’.

Przełóżmy ten przykład na inny aspekt życia: rozważmy codzienne międzyludzkie słowne ataki: „Jeśli ktoś cię krytykuje, czy niesprawiedliwie nawet obraża, możesz zareagować na kilka sposobów. Jeśli zareagujesz oporem i odpowiesz krytyką, (atak), na pewno dojdzie do konfliktu. Sam zdenerwujesz się szkodząc zdrowiu i niczego nie osiągniesz. Jeśli uciekniesz lub przestraszysz się, to tak jak byś przyjął krzywdzącą czyjąś opinię, poczujesz się sfrustrowany, zraniony. I w końcu w obu tych przypadkach twoje poczucie winy, z powodu albo agresji, (jang), albo lęku, (jin), wzrośnie. Filozofia taoistyczna proponuje trzecie wyjście, które nie jest ani atakiem, ani ucieczką. Zasada jang pośród jin uczy jak być świadomym tego, co zostało powiedziane i rozważyć znaczenie słów. Odrzucić, jeśli jest nieprawdziwe, a jeśli są cenną lekcją, możesz wyciągnąć wnioski”. Jou Hsung Hwa, nauczyciel taichi.

Podążający właściwą Drogą człowiek Tao, to ten, który poddając się ruchowi i bezruchowi stara się zrozumieć naturalne energie i pozostawać z nimi w harmonii. Gdybyśmy naprawdę zechcieli zrozumieć, że życie możliwe jest dzięki ruchowi i zmianie oraz to, jak ważne jest poddać się niepojętemu prawu zachowania równowagi i harmonii w naturze. płynęlibyśmy z Tao, bez walki, bez cierpienia.

Źródła:

Praca zbiorowa „Taoizm”, Kraków,1988.

Tao Te Ching”, (Dao De Jing) – tłum. John R. Mabry, wyd. Zysk i spółka, Poznań,1996r..

Paul Crompton „Taichi”, wyd. Zyski spółka, Poznań, 1994r.

Fritjof Capra, ‘”Tao a medycyna”, (w Punkt zwrotny), PIW, Warszawa,1987r.

Jou Hsung Hwa, „W uścisku z tygrysem”, wyd. Rebis, 1998r.